8 maja 1986
Potrzebni byli statyści do filmu, który stawał się coraz bardziej okrutny. Przyjęto miejscowych bandytów. Rozgrywały się sceny na zamkniętym dziedzińcu. Jeden z bandytów wziął to naprawdę i stojąc w szeregu rycerzy wciskał mnie w mur. Za mną, na blankach, stał drugi rząd rycerzy, prawdziwych aktorów, do których zawołałam o pomoc. Dusiłam się, bandyta nie ustępował, wtedy jeden z aktorów podał mi rozwidlone żelazo i udało mi się ten zaostrzony trójząb wbić w szyję bandyty. Padł. Patrzono na to z daleka jak na film.
© Marta Zelwan