Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Można rozmawiać o detektywie Rutkowskim i niespodziewanie, w tle, sformułować myśl dla siebie ważną, coś w rodzaju tego, po co człowiek żyje, chociaż dziwnie to powiedzieć. Nie mam argumentów racjonalnych, tylko żeby odzywać się po ludzku nawet do przestępczyń, które kosztują państwo ciężkie pieniądze, gdy państwo błądzi w śledztwie, gdy wszyscy popełniają błędy, a społeczeństwo ponosi straty. Nic na to nie mam, tylko o tym odzywaniu się. Wczoraj był sen o odjeździe, dziś o przyjeździe, jeśli się odjeżdża, trzeba dokądś przybyć, dlatego teraz Gertruda Stein spaceruje z białym pudlem po Paryżu i pisze tylko pół godziny dziennie, bo wszystko, o czym pisze, ma w głowie przez cały dzień. Nie przejmuje się ani nie zajmuje niczym innym, bo inności zajęłyby czas przeznaczony dla jej geniuszu, a mówi, że tak nie może być. Spaceruje więc, a potem wchodzi po schodach w czarnej, długiej sukni, siada na pół godziny i zapisuje autobiografię nie tylko swoją, ale wszystkich, każdego z nas. Sprawę z wszystkością powinnam wyjaśnić sama sobie, ale w tej chwili nie potrafię. Jest minus 19 celsjuszy, miasto zmrożone, białe spłachetki śniegu w rogach za żywopłotem, na kałuży twardy lód.
______________
Luty 2012