Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Od ponad tygodnia czytam wywiady Francisa Bacona z Davidem Sylvestrem (w całości po angielsku, rok temu wydał je Thames & Hudson). Dzisiaj jednak postanowiłem dla odmiany połączyć lekturę Bacona z dokumentem o Zapasiewiczu z 1999 roku. Wnioski zaskoczyły mnie samego i sprowokowały do refleksji – czy istnieje coś takiego, jak polska kultura twórcza? Po obejrzeniu rozmów z Zapasiewiczem odnoszę wrażenie, doprawdy, trudne do przezwyciężenia, że owszem, istnieje, jest wszakże widocznie ograniczona przez rytuały gildii, warsztatów, rzemiosła. Bacon zwierza się Sylvestrowi z marzenia, by odzwierciedlić wnętrze jamy ustnej (jej kolor, powierzchnię oraz fakturę) równie wiernie, jak Monet eksponujący Impresję, wschód słońca. Chociaż „wierność” nie jest tutaj właściwym słowem, szłoby raczej o słowo „poignant”, ewidentnie przez Bacona nadużywane – o dojmujący rodzaj obrazowania.
Mam silne poczucie, że gdyby zobaczył Trzecią część nocy, Bacon byłby nią zafascynowany. Rozchylone usta i okrwawiona twarz Małgorzaty Braunek to idealne spełnienie i odwzorowanie jego marzeń o metafizyce krzyku – Żuławski nawiązuje w scenie do obrazu zakrwawionej piastunki z Pancernika Patiomkina, ten sam kadr inspirował Bacona, gdy w 1953 roku tworzył portret papieża Innocentego X. Być może kiedyś zdołam napisać coś w rodzaju noweli albo dramatu-jednoaktówki o fikcyjnym spotkaniu-rozmowie, a może nawet kłótni – Bacona z Żuławskim. Wracając do polskiej kultury twórczej, nie jest przecież przypadkiem, że Zapasiewicz nigdy u Żuławskiego nie grał, że filmowym symbolem męskiego obłąkania stała się twarz Teleszyńskiego. Jak wyłamać się ponad prawo gildii? A na co prawu gildii Opętanie Żuławskiego? Na co Opętaniu prawo gildii? Wracając z kolei do punktu wyjścia: na co Opętaniu Zapasiewicz? Na co Opętanie Zapasiewiczowi?
Nie są to dla mnie pytania retoryczne. Chciałbym zobaczyć Zapasiewicza w Opętaniu, tak samo fascynowałoby mnie Opętanie Kieślowskiego, Wajdy, Zanussiego. Pierwszą filozoficzną nadzieją człowieka, matką wszystkich innych nadziei, nawet nadziei religijnych – zawsze wydawała mi się jedność przeciwieństw.