Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
O tym warto mówić możliwie najlakoniczniej. Lakonizm jednak nie tyle miałby służyć asekuracji, co dokładniejszemu wyrażeniu natury samego problemu. Wpierw fakty: 27 stycznia 2014 roku w Teheranie dokonano egzekucji kilku poetów, w tym wymienianego w prasie przede wszystkim – młodego Hashema Shabaaniego. Dokonało się to za przyzwoleniem prezydenta Iranu. Nie pytam, oczywiście, kim jest naród, który poetów morduje. Tak mógł zapewne – patetycznie – pytać jeszcze Miłosz, ale pytałby chyba z intencją fałszywego wyróżnienia – naród mordujący poetów w niczym się nie różni od tego, który morduje kapłanów, akolitów, starców, opozycjonistów z jakichkolwiek znieprawionych pobudek. Nie chodzi o śmierć Orfeusza. Nie wprost. Ale może warto przywołać Krótki film o zabijaniu, jedynie, by poszerzyć granice tego fenomenu aż po krawędzie przerysowania, ujrzeć absolutną nieporównywalność kontekstów polskiego i irańskiego mimo lokalnych, etycznych pseudo-podobieństw. Polska z obrazu Krzysztofa Kieślowskiego jest w jakimś absolutnie swoistym sensie krajem zabijającym swoich poetów, a Jacek Łazar, brawurowo zagrany przez Mirosława Bakę, jest mordercą także w sensie poetyckim. Jest poetą zbrodni, gdyż obraz zbrodni, której dokonuje, jest obrazem poetycko wyrazistym. Polska – doprecyzujmy – jest więc krajem zabijającym poetów zbrodni, także tych, którzy jak Łazar w zbrodni usiłowali wyłożyć społeczeństwu dysfunkcję własnego pojęcia człowieka.
Wróćmy jednak do Iranu. Zastanawiać musi, jak wieszanie poety wpływa na historię poezji i historię literatury. Jak fakt egzekucji gruntuje podłoże myślenia o twórczości, jak przewartościowuje kategorie znaczącego i znaczonego? To pytanie istotne także w kontekście współczesnej literatury irańskiej. Istnieje nie tylko dyskurs wygnańczy – z dala od Turcji, uszedłszy z powodzeniem śmierci, posługuje się nim dla przykładu Orhan Pamuk, lecz także – dyskurs w cieniu szubienic, dyskurs egzekucyjny. Jak literat – mimowolnie, nie wprost – przyjmuje fakt twórczości jako posługi w cieniu śmierci? Jakie momenty symboliczne generuje wieszanie poety, czym różni się od wieszania królów, o którym pisał Jarosław Marek Rymkiewicz? Iran wiesza swoich poetów. Ale zapytajmy, co oznaczałoby dla Niemiec powieszenie starego Tomasza Manna na rynku w Zurychu? Dla Francji – otrucie Michela Houellebecq’a w którejś z paryskich kawiarń? Nie pytam o konsekwencje etyczne zbrodni poetów albo pisarzy. Pytam o możliwości transcendencji literatury, o jej wyjście poza cień szubienicy, o wyzwolenie z pułapek na myszy, o przezwyciężenie skrajnej traumy, śmierci lub utraty. Skrajnego wreszcie, powodowanego zbrodnią, jakościowego zubożenia środków ekspresji. Ekspresji pojętej powszechnie, ogólnie, całościowo. I na wskroś autorsko.