Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

Dziennik kreteński, czyli Kolonia Karna Kreta (3)

2014-12-23 18:58

W piątek, 18 lipca o drugiej w nocy wyruszamy taksówką na lotnisko w Langenhagen. Jest to najbliżej nas położony port lotniczy. Dobrze jest mieszkać w odpowiedniej odległości od lotniska. Taksówkarz okazał się być rozmownym, nieortodoksyjnym Persem. – Mahomet i Jezus to klasyczne przykłady istot pozaziemskich – oświadczył nam na niemiecki dzień dobry, a polski dobry wieczór. W chwilę potem, na pobliskim rondzie, dowiedzieliśmy się, iż nasz perski woźnica nie zgadza się z tym, aby rządy różnych państw nie informowały o tym, że obcy już dawno wylądowali i żyją pośród nas. Zgodnie odparliśmy, że w całej rozciągłości podzielamy jego pogląd, i poprosiliśmy, aby zechciał łaskawie skręcić w prawo; wolimy jechać przez miasto, autostradą jest bowiem dalej. Pers spełnił nasze życzenie i rozkręcił się na dobre. Przez całą drogę snuł opowieść o aniołach i prorokach, którzy w rzeczywistości byli i są przybyszami z planet o bardziej od ziemskiej rozwiniętych cywilizacjach. Tak więc znowu nie dowiedzieliśmy się niczego nowego.

Potem zapytał jeszcze, skąd pochodzimy, a gdy dowiedział się, że z Polski, ucieszył się jak małe dziecko. – Kocham cię, kwiatuszku – powiedział po polsku i wyjaśnił, że nauczyła go tego Iwona, z którą był przez parę lat, ale musiała wracać do domu, toteż teraz już z nią nie jest, bo być nie może.

Gdy wysiadaliśmy z taryfy, zapytał, dokąd lecimy. Na wieść o tym, że na Kretę, stwierdził, że koniecznie musimy zajrzeć na płaskowyż Idy, gdzie regularnie ląduje UFO. – Kto wie, może zabiorą was z powrotem – zauważył tajemniczo.

– Dokąd? Tutaj, do Hanoweru? – zapytałem.

Go home! – krzykną, wbijając wskazujący palec w ciemne niebo, i już go nie było.

Dopiero wtedy zauważyliśmy, że podwiózł nas na dolny poziom portu lotniczego, gdzie przylatywały samoloty. Musieliśmy wdrapać się na górę, skąd były odloty.

– Mówię ci, to był prawdziwy ET – stwierdziła Mok, sapiąc pod ciężarem plecaka.

Nie tylko przez grzeczność nie zaprzeczyłem.

Głowę bym dał, że miała coś głębokiego na myśli. Ona tak często.

© Dariusz Muszer

►oficjalna strona internetowa autora