Nowości 2022
Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

Dziennik kreteński, czyli Kolonia Karna Kreta (2)

2014-12-18 14:07

Na Kretę nie idzie się pieszo. Można się tam dostać drogą morską albo powietrzną. Można też oczywiście skorzystać z korytarzy przesunięć czasoprzestrzennych, ale metoda ta jest, pomimo wysokiego stanu obecnego postępu technicznego, nadal dość niepewna, gdyż często ląduje się nie tam, gdzie by się chciało, albo też w innym czasie, czyli w bliskiej przeszłości lub w dalekiej przyszłości. To zbyt ryzykowne, stwierdziliśmy zgodnie; nam, szczególnie Mok, chodzi o teraźniejszy urlop. Uznaliśmy, że Mok musi odpocząć po całym roku pracy i zatankować, najlepiej do pełna, aby mieć ochotę i siłę na dalszą walkę w ludzkiej dżungli. Mok pracuje w szkole, a pomimo to ciągle wzbrania się przed chodzeniem do pracy z maczetą i pistoletem. Nie rozumiem jej. Ja tankować energii nie muszę, gdyż pracuję okazjonalnie. Pisarz to nie zawód, tylko okazja do ukrycia się przed życiem.

Następnego dnia obdzwoniliśmy porty morskie w okolicy i okazało się, że w tym miesiącu żaden statek nie odpływa w kierunku Krety. Tak więc pozostała nam droga powietrzna. Jako że na urlop zdecydowaliśmy się w last minute, czyli na ostatni gwizdek, nie było czasu na budowę własnych skrzydeł z wosku i ptasich piór – musieliśmy skorzystać ze zbiorowej formy poruszania się po niebie, czyli z samolotu.

– Może w drodze powrotnej uda nam się polecieć wariantem Dedala i Ikara – pocieszała mnie Mok.

Nie bardzo wierzyłem w jej dobre intencje. Uważałem, że chciała mnie po prostu zbyć.

Na pocieszenie wrzuciłem Piękną Helenę, operę-buffo Offenbacha, na ruszt odtwarzacza. Chodziło oczywiście o arię Allez, partez pour la Crète! To po francusku. Jedź na Kretę! To po polsku. No i przekonałem się, że przerywa, czyli że kompakt wprawdzie wiruje jak spodek podczas seansu spirytystycznego, lecz laser niekiedy nie czyta. O dupę potłukł tę całą świetlaną technikę! Jak się kiedyś czarna płyta zacięła, to wystarczyło ją puknąć, a igła szła dalej. Jak burza. Kto dziś pamięta tamtą neoklasykę? Czasami myślę, że jestem już tak starym rabarbarem, że czas najwyższy mnie zakompostować. Mok nie lubi, gdy tak mówię. Uważa, że nadal jestem młody. Może się nie myli.

© Dariusz Muszer

►oficjalna strona internetowa autora