Guzik mnie obchodzi – Czym jest życie. Rano w ulubionej koszuli, czekającej na krześle abym jak co dzień założył ją, odkryłem brak guzika, jednak wstydliwie założyłem koszulę, z planem wejścia po drodze do odwiedzanej od 30 lat pasmanterii, w której panie musiały przez lata się zmienić, ale pamiętałem je takie same. W sklepie poprosiłem o dobranie guzika podobnego do pokazywanego przy mankiecie koszuli na sobie. Nie było żadnego identycznego: z dwoma dziurkami, lekko wypukłego, matowego, w kolorze kawy z mlekiem. Pani dobrała guzik, odpowiedniej wielkości, w nieznacznie jaśniejszym kolorze i błyszczący, który odwrócony, spodem mógł zastąpić oryginalny sprzed laty. W domu pod koniec dnia zmatowiłem guzik papierem ściernym drobnoziarnistym i przyszyłem go białą nitką.
© Grzegorz Strumyk