Nowości 2022
Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

Dariusz Muszer, 123. Hannover, Pastor i kościelny

2018-10-16 19:53

Baśnie norweskieBył sobie pewien pastor, który był tak grubiańskim osobnikiem, że jeśli ktoś na gościńcu zbliżał się z naprzeciwka, już z daleka zaczynał krzyczeć:

– Z drogi! Z drogi! Tutaj jedzie pastor we własnej osobie!

Kiedy pewnego razu jechał drogą i zachowywał się właśnie w ten sposób, napotkał króla.

– Z drogi! Z drogi! – wydzierał się już z daleka.

Jednakże król jechał dalej prosto, tak jak mu pasowało, i tym razem pastor musiał usunąć się na bok. A kiedy król zrównał się z nim, zawołał:

– Jutro masz przyjść do mnie na zamek! I jeśli nie będziesz potrafił odpowiedzieć na trzy pytania, które ci postawię, za swoją wyniosłość utracisz sutannę i pastorską kryzę!

To było coś, do czego pastor nie był przyzwyczajony.

Wprawdzie potrafił strasznie krzyczeć i złościć się, i zachowywać się przy tym gorzej niż najgorzej, jednakże udzielanie mądrych odpowiedzi na pytania, nie było jego mocną stroną.

Tak więc poszedł do kościelnego, o którym ludzie mówili, że ma lepiej poukładane w głowie niż pastor, i powiedział do niego, że nie ma wcale ochoty iść do króla.

– Jeden głupiec potrafi zadać więcej pytań, niż dziesięciu mędrców na nie odpowiedzieć! – zauważył, a następnie zachęcił kościelnego, aby poszedł zamiast niego.

I tak kościelny wdział sutannę pastora, zawiązał sobie jego kryzę wokół szyi i wyruszył do zamku. Król stał na ganku i podjął go w koronie i z berłem, a tak był przy tym wspaniale wystrojony, że cały błyszczał i się mienił.

– Aha, tak więc jesteś! – zawołał król.

Tak, rozumie się, że jest.

– Najpierw powiedz mi – ciągnął król – jak daleko jest ze wschodu na zachód?

– Jeden dzień drogi! – odparł kościelny.

– A dlaczegóż to? – zapytał król.

– Słońce wschodzi na wschodzie, a zachodzi na zachodzie, i potrafi to zrobić w ciągu jednego dnia – stwierdził kościelny.

– No dobrze – rzekł król. – A teraz powiedz mi, tak jak mnie tutaj widzisz stojącego, ile jestem wart?

– Hm, Chrystusa wyceniono na trzydzieści srebrników, tak więc ciebie nie mogę oszacować na więcej niż dwadzieścia dziewięć – odparł kościelny.

– Oho! No popatrz, popatrz! – rzekł król. – Jako że jesteś taki mądry, to powiedz mi jeszcze, o czym teraz myślę?

– Ach! Myślisz sobie, że ten, który tu przed tobą stoi, jest pastorem – rzekł kościelny – lecz mylisz się bardzo, gdyż ja jestem kościelnym.

– W takim razie, jedź zaraz do domu i bądź odtąd pastorem, a pastor niech będzie kościelnym! – rzekł król.

I tak też się stało.

 

© Dariusz Muszer

►oficjalna strona internetowa autora