Nowości 2019

Dejan Aleksić Jak to powiedzieć

Jarosław Błahy Rzeźnik z Niebuszewa

Kazimierz Brakoniecki Twarze świata

Tomasz Hrynacz Dobór dóbr

Piotr Kępiński Po Rzymie. Szkice włoskie

Bogusław Kierc Osa

Andrzej Kopacki Inne kaprysy

Artur Daniel Liskowacki Brzuch Niny Conti

Tomasz Majzel Osiemnasty

Dariusz Muszer Człowiek z kowadłem

Dariusz Muszer Wiersze poniemieckie

Elżbieta Olak Otulina

Paweł Przywara Ricochette

Karol Samsel Autodafe 2

Bartosz Suwiński Bura. Notatnik chorwacki


Paweł Tański Okolicznik północnych pól

Andrzej Turczyński Czasy i obyczaje. Wariacje biograficzne

Andrzej Wasilewski Jestem i

Sławomir Wernikowski Passacaglia

Jurij Zawadski Wolny człowiek jeszcze się nie urodził

 

"Gra na wielu klawiaturach", www.latarnia-morska.eu, 30.06.2012

Recenzje » Recenzje 2012 » "Gra na wielu klawiaturach", www.latarnia-morska.eu, 30.06.2012

copyright © www.latarnia-morska.eu 2012

To nie jest książka dla tych, co się łatwo poddają, pierwsze zdania, akapity, strony są tu jak brzeg lasu z gęstwiną pokrzyw, łopianów i kolczastych jeżyn. Trzeba wziąć spory rozpęd i głęboki wdech, żeby wedrzeć się w ten las, w ten tekst, w te niekończące się zdania-akapity o wielopiętrowej, momentami nieostrożnej składni (zwłaszcza gdy wkracza się w tę książkę wprost z naszej potocznej językowej codzienności, w której coraz rzadszym zjawiskiem są poprawnie zbudowane zdania podrzędnie złożone).
Cierpliwego czytelnika czeka jednak nagroda: opowieść smaczna i treściwa, zmysłowa i abstrakcyjna jednocześnie. Powolna, nasycona opisem narracja prowadzi przez obrazy, jakby z galerii starych mistrzów, czasem są to kobiety jakby z płócien Vermeera, to znów Brueglowskie zabawy na lodzie. Poruszająca wyobraźnię dbałość o szczegół, o detal. Te osobliwe opisy, stanowiące często wartość autonomiczną, niczym klejnoty wprawione w materię opowiadania, uruchamiają wszystkie zmysły, od wzroku do smaku, aż się nie chce, żeby się coś zaczęło dziać – choć dzieje się dużo, choć zrazu niepostrzeżenie. Dopiero skończywszy tę krótką powiastkę uświadamia sobie czytelnik, że miał do czynienia z iście barokową fabułą.

Grzeszna namiętność starego genialnego kantora (nie, to nie Jan Sebastian – ale prawie) do niewidomej flecistki (jakże lubieżny opis ust i dłoni dotykających fletu) splata się z intrygami w salonach władzy, gdzie swoje błyskotliwe role odgrywają osiemnastowieczni celebryci: amoralny kastrat o boskim głosie, Giancarlo Firenzzio, i mezzosopranistka Malabocca, kochanica papieża. Mroczne knowania szalonego prałata o mentalności Savonaroli kończą się efektownym kulminacyjnym morderstwem w dniu Świętej Łucji, krwawym tumultem i żarem płonącego stosu.

Być może jednak główną bohaterką Koncertu muzyki dawnej jest właśnie Ona – Muzyka, wieczna i niezmienna w płynnym i przemijającym świecie. Muzyka boska i diabelska, wieczna idea, koincydencja wolności i rygoru, najdoskonalsza forma metafizyki, godząca rozum i serce, a jednocześnie od nich wyzwolona, wznosząca się ku niebu, lecz także gotowa na rubaszne spotkanie z solidnym pierdnięciem. Melodyczny splot barokowej fugi słychać również w języku tej opowieści, w owych piętrzących się frazach, zdaniach i akapitach.

Wrażenie bycia we wnętrzu tego świata, pośród namacalnych i żywych realiów, jest jednak tylko złudzeniem, owocem skutecznej filologicznej staranności, demaskowanym w tych miejscach narracji, w których ujawnia się perspektywa współczesna, autokomentarz i dystans, a tekst okazuje się narracyjnym wielogłosem, rekonstrukcją sporządzoną za pomocą kompilacji fikcyjnych źródeł wiedzy – wydobytych z zakurzonych archiwów listów, dokumentów, wspomnień, domniemań... Czasem zaskakują, kpiące z chronologii, literackie aluzje do Manna, Wittgensteina, Mickiewicza... Andrzej Turczyński zaprasza czytelnika do gry, której areną jest intelekt i wyobraźnia, metafizyka i zmysły.
Smacznego!
Wojciech Czaplewski


Andrzej Turczyński Koncert muzyki dawnejhttp://wforma.eu/157,koncert-muzyki-dawnej.html

  • Dodaj link do:
  • facebook.com