Zasypia godzinę przede mną
Budzi zanim zdążę zebrać sny
I to właściwie powinno wystarczyć, by nie wracać na strych i do lewitacji. Upadki. Bolesne jak słowa roztrzaskane o podłogę. Odpryski. Skóra przesiąknięta muzyką. Poranki. Są częścią mnie, wymyślam niewiarygodne historie. Z Gildą nawlekamy koraliki, przetykamy kapelusze, obserwujemy sąsiadów, których mijamy po dwóch godzinach. W przejściu. Pielęgnujemy trawniki na dwóch poziomach, hortensje, róże, bujamy kosze kwitnących poziomek. Ukrywamy skorupy w ziemi, pod krzakami. Przyglądamy się jak rosną.
© Małgorzata Południak