Z wielką ostrożnością wyobrażam sobie niekiedy sceny pergamońskie w jednym z zakątków „Locus Solus”, wśród tamtejszych postaci i urządzeń do „niektórych automatycznych efektów”*), pewne dekoracje i sytuacje w Pergamonii pasują do tego miejsca.
Widzę tu między innymi stado kóz zmienione w mgłę, tańczącego psa, widzę zieloną latarnię, czerwone schody, złotą obwódkę na całej kamienicy, widzę piedestał z marmuru i drzewa cedrowego z oparciem i białą gałązką wiśniową, czekający na Wielkiego Wodza.
„Locus Solus”, przynajmniej częściowo, opisane jest na grubym pergaminie i uznane za skrypt dłużny, zaczarowane kręgi obu miejsc czasami się przecinają, po pergamońsku jest to nazwane ucieczką w ostateczność.
________________
*) Raymond Roussel – Locus Solus
© Marta Zelwan