Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Uważnie obserwuję z samolotu ziemie francuskie nieopodal niewielkiego miasteczka Beauvais w departamencie Oise, na którym za chwilę wyląduję. Trzeba powiedzieć, że w przeciwieństwie do polskich (a mam tu na myśli francuskie ziemie rolne) są to ziemie pod najmniejszym względem niedotknięte parcelacją – są obszerne, komasowane raczej aniżeli sparcelowane, z lotu ptaka, którym w tej chwili dysponuję, przypominają rozległe sakwy, kieszenie, nasuwają na myśl „rozbijanie dzielnicowe” przestrzeni, łatanie niedoskonałości potężnymi łatami niewydzielonych nawet porządnie dystryktów. Ziemie owe wyglądają na zdrowe, a to znaczy, że nie padły ofiarą skocznych szaleństw i obsesji niepewnego siebie klasyfikatora, udziałowca, reglamentarza (i pewnie już raczej nie padną). Zresztą, niech by wziąć przy sobie departament Oise oraz Mazowsze, a jedno będzie antypodyczne względem tego drugiego – tak jak antypodyczne są parcelacje ziem z Polski od 1864 roku i komasacje ziem z Francji, właściwie dokładnie w tym samym czasie (skutek międzyprowincjonalnej, międzydepartamentalnej, rewolucji przemysłowej we Francji).
To aż dziwne, że przy takiej ziemi – przy takiej podstawie, przy takiej „gwarancji rolnej” – Francja nie porodziła dla siebie jakiegoś francuskiego Tołstoja. „À la recherche du temps perdu” jest – aby wziąć tutaj pierwszy przykład z brzegu – tak bardzo mało agrarne... Proust nie potrafi literacko „skapitalizować” narzucającego mu się z całą mocą potencjału sprawnej medytacji agrarnej – czemu nie patrzy na Balbec jak na ziemię agrarną, czyli na typowy areał, wzrokiem naszego Niechcica, dajmy na to? Co złego w wielkiej epopei rolnej pisanej z wysokości przekarmionego parnasizmem oraz symbolizmem Paryża? Może byłby zdolny do podobnej epiki Charles Baudelaire lub Leconte de Lisle? To przecież może być epopeja agresywna w swoim wyrazie – „studiowałem inżynierię rolniczą”, wyznaje Michel Houellebecq w mowie wygłaszanej z okazji przyznania mu Nagrody Spenglera – może z wiekiem to on, dokonawszy, oczywiście, osobliwej konwersji, co chyba jest możliwe po „Anéantir”, stanie się francuskim Tołstojem, albo – co na jedno wychodzi – niemożliwością Tołstoja we Francji. Chcąc, jak dwa lata temu, dotrzeć na stację naukową na Lariston 74, obchodzę Łuk Triumfalny, myśląc, że we Francji – choć Francja już o tym po Balzaku nie pamięta – na początku była ziemia: a ziemia była u Boga i Bogiem była ziemia.
© Karol Samsel