Karol Samsel Autodafe 9
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Długi weekend samotnie – 15 minut jazdy od domu nad rzeką Płonią. 15 minut, ale jednak poza domem. Książki, filmy, nuda. Potrzebna nuda. Potrzebna samotność. Książki i filmy – raczej dla zabicia nudy.
Dużo czasu na myślenie.
„miał
czas myśleć
więc wymyślił
że jest
źle”
Ja na szczęście nie wymyśliłem, że jest źle. Wymyśliłem tylko kilka wierszy.
nie
przychodź
do mnie
nie jestem
w stanie nadającym się
do spożycia
jestem cały
twój już
tylko
z rozpędu
Dziwnie wygląda człowiek nad rzeką z notesem. W ogóle poeci są dziwni.
Sylogizm o poetach (Robert Kasprzycki)
co pan piszesz w tym zielonym kapowniku
co pan piszesz co pan słuchasz co pan ludzi podpatrujesz
czy pan wariat czy pan kapuś czy poeta
a poeta no to wszystko już rozumiem
ej poeta czego głupio jakoś patrzysz
przez patrzałki przez te czarne zakurzone okulary
co tam piszesz tak się głupio uśmiechając
co tam bazgrzesz swoim długopisem czarnym
ej poeta napisz lepiej coś o życiu
że jest szare i do dupy zresztą po co
tak tu mówię wy najlepiej przecież wiecie
że jak źle jest to się wódę chleje nocą
wy poeci niby lepsi kulturalni
bo w gazetach was drukują w książkach grubych
nikt tych książek nie kupuje no to po co tak rysujesz
w tym zielonym kapowniku coś ty głupi
co ja piszę w tym zielonym kapowniku
co tak piszę czemu słucham czemu ludzi podpatruję
trochę wariat trochę kapuś więc poeta
nie rozumiesz ja też tego nie rozumiem
Ja też tego nie rozumiem. No, ale płynie Płonia i nigdy nie wejdę dwa razy do tej samej Płoni…
© Zbigniew Wojciechowicz