Pojechałem do najtańszej apteki, lewa połowa głowy bardzo bolała, głupie bóle, do znoszenia i likwidowania, nic więcej, inaczej z nieodwracalnością zabierania, życia, jawnej napaści mordercy albo choroby i ostatnim obrazie trwogi, niepojętej krzywdy i bólu, niektóre dzieci tylko to zabrały ze świata, dorośli też w sekundzie. Nie mam żadnego wyobrażenia, co z tym obrazem powinno być dalej, coraz częściej biorę pod uwagę, że pragnienie pogodzenia ze światem w jakimś dalszym trwaniu to wymysły rozumu, by przetrwać. W takim razie jesteśmy straszliwą pomyłką ewolucji. Zbrodniarze i tak w każdym przypadku są na końcu przestępstwa. Wolę myśleć, że jesteśmy wszyscy dziećmi przed niepojętą przemianą, nawet jeśli to poezja, trzymam się tego, jak o tym pamiętam, bo zapominam.
© Grzegorz Strumyk