Nigdy wcześniej nie pomyślałem o tym. O gramatycznych rodzajach części ciała. Oto żeńska głowa, ale męski łeb, nijakie czoło, nijakie oczy i uszy, męski nos, żeńskie wargi, żeńska szyja, nijakie ramiona z żeńskimi dłońmi, żeńskie piersi, ale męski tors i brzuch, nijakie podbrzusze, nijakie łono, choć żeńska wagina, ale męski srom, męski członek, choć nijakie prącie, żeńska pupa, albo męski tyłek, jednak nijakie pośladki, nijakie uda, żeńskie nogi... Tak o tym myśląc, mam poczucie kosmicznego rozproszenia, bycia jakąś mgławicą. Którą w istocie jestem. Wobec scalającej mnie świadomości. Albo wobec scalającej w mnie Świadomości.
© Bogusław Kierc