Jest jeszcze inne rozpraszanie stanowiących mnie (albo stanowiących aluzję do mnie) części ciała. Rozpraszanie ukonkretniające jeśli tak można powiedzieć. Oto badane jest moje kolano. Zarówno organoleptycznie, jak też ślizgającym się czujnikiem ultrasonografu. I w tym seansie nabiera pełni swojego fragmentarycznego istnienia. A wczoraj oczy miały swój czas przed kilkoma aparatami, zanim zostaną poddane operacji radykalniejszej. Dzisiaj zęby i serce.
Jak się w tym połapać? Jak się mieć (dobrze)?
Przez jakiś czas to oni mnie mają: ortopeda, okulistka, dentystka, kardiolog. Przez kolano, przez oczy, przez zęby, przez serce. Prawie erotyk.
© Bogusław Kierc