nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

Bazgroły, 26.10.2017

2017-10-26 15:38

Odnalazłem dwa stare przedmioty. Oba wyprodukowane przez Wrocławskie Zakłady Wyrobów Papierowych. Jeden nazywa się brulion (Cena det. zł. 11.50); drugi – zeszyt szkolny 32 kartkowy z papieru kl.III (Cena detaliczna zł 16,00). Proszę zwrócić uwagę na subtelności diakrytyczne.
Na okładce zeszytu szkolnego napisałem kiedyś tam: Bogusław Kierc PŁEĆ ANIOŁA i rzeczywiście na kratkowanych kartkach snuje się rękopis tego mojego starego eseju, a na końcu informacja, ze pisałem go w Wałbrzychu, Toruniu i znowu w Wałbrzychu, gdzie postawiłem datę 29 IX 88 roku, czyli w święto Archaniołów – Gabriela, Michała i Rafała. Na odwrocie następnej, czystej kartki są rysunki trzech postaci głowonogich, dzieło ośmiomiesięcznej Franciszki. Z tych kilku danych wynika, że zajmowałem się wtedy „Romeem i Julią” w Teatrze Horzycy w Toruniu. A co robiłem w Wałbrzychu? Nie pamiętam, choć to można łatwo sprawdzić. W brulionie, oprócz zasuszonych fiołków i notatek do innego eseju o fenomenie anielstwa w liryce Juliana Przybosia, zaraz na szóstej kartce znajduje się szkic wiersza pod tytułem PROSPERO POD KONIEC KWIETNIA. I jest to chyba kwiecień tego samego 1988 roku. Pamiętam tamtą niespodziewaną śnieżycę i to moje poczucie bycia Prosperem. Miałem 45 lat, czyli tyle, ile wynika z domniemanych wyliczeń wieku Prospera.
Ciekawi mnie ta przełęcz między końcem kwietnia, a końcem września. Pięć miesięcy.

© Bogusław Kierc