Tydzień z naddatkiem minął od narodzin Bliźniąt. Te moje wnuczęta nazywam na razie Chłopczykiem i Dziewczynką, bo dotąd są bezimienne.
Tym wyraźniej odczuwam fenomenologię i – bez przesady – ontologię imienia. Rozumiem ostrożność, delikatność i rozwagę rodziców przed odgadnięciem imion tych dzieci.
Wkrótce będą się musiały wtulić w te swoje imiona. Imiona, które je poprowadzą przez nieprzewidziane trajektorie losu. Imiona, z którymi się utożsamią, albo się od nich uniezależnią. Albowiem imię jest – tak to odczuwam – entelechią duchowo-cielesnej istoty człowieka. Imieniem Cię przywołuję (wzywam). Imieniem Cię kocham.
© Bogusław Kierc