Żydzi mają modlitwę na okoliczność ujrzenia urodziwego człowieka. Wyrażają przez nią wdzięczność za przejaw łaski, jaką jest olśnienie czy zachwyt, a zarazem wypowiadają coś w rodzaju pochwały stworzenia.
Bywa przecież tak, ze powab mijanej osoby sprawia – jak to się dawniej mówiło – piorunujące wrażenie.
Wprawia w sekundowe oszołomienie i nie jest to stan momentalnego zakochania, ani mgnienie seksualnej zachcianki. To raczej – błysk adoracji. Niekiedy aż bolesnej.
Jak pamiętamy z Rilkego – piękno jest tylko początkiem przerażenia, które jeszcze znosimy z takim podziwem, gdyż beznamiętnie pogardza unicestwieniem nas.
© Bogusław Kierc