Wielokrotnie wyznawałem (i wciąż wyznaję) przekonanie, że zostaliśmy powołani (wywołani?) z Nicości (?), żeby się sobie wzajemnie przy-dawać. A więc – powołani do Wzajemności? Tak to odczuwam (przeczuwam). Tak – w kategoriach teologicznych – pojmuję sens Trójcy Świętej. Tak też jawi mi się płodny akt seksualny.
Ach, nie mam zamiaru „katechizować”. Podnoszę te odczucia po doznaniu intensywnej wzajemności widzów, będącej odpowiedzią na przekazywaną im moją wzajemność w akcie teatralnego wtajemniczania. W nieoczywiście ludzkie.
© Bogusław Kierc