Mógłby to być kadr z filmu Andrija Tarkowskiego. Prawie noc. Na stole, zbitym z surowych
desek i trzech pieńków, stoi gruba, płonąca świeca, butelka czerwonego wina i trzy lampki.
Dwie do połowy napełnione. Przed stołem, na turystycznych krzesłach siedzą dwaj mężczyźni. Stary i młody. Obaj tulą w ramionach opatulone niemowlęta. Stary – dziewczynkę, młody – chłopczyka. Młody jest ojcem tych dzieci. Stary – ojcem jego żony. Niemowlęta śpią. słychać ich delikatne, miłe oddechy. Mężczyźni rozmawiają półgłosem. Sięgają po lampki z winem. Za lasem czai się los.
© Bogusław Kierc