Po radykalnej poprawie wzroku widzę i to, co wprawia mnie w ironiczne, albo bliskie politowania rozśmieszenie. Telewizyjny puder. Znam to i z moich rozmaitych bytności w telewizji, ale dotąd przez przypadek starczej zaćmy jądrowej (bo tak to się medycznie nazywa) nie widziałem aż tak wyraźnie. I teraz, kiedy widzę upudrowanych polityków (politowania godnych i niegodnych), wygadujących swoje (najczęściej) redundantne frazesy, śmiech mnie bierze i trwoga, bo jaskrawo widać tę fałszywa teatralność, za którą nieumiejętnie skrywane są dość tandetne podstępy chytrusków przymilających się do publiki tak zwanych suwerenów, najczęściej nazywanych Polakami. A tu puder zabarwia ciepłym ugrem wewnętrzne zakola białych kołnierzyków.
© Bogusław Kierc