Jeszcze o dzieciach. Niesamowite ilości zabawek. Przybywających, bo wciąż ktoś – z miłości do dzieciątek – dokłada nowe. Przy – choćby – trojgu dzieci sprzątanie jest niemal koszmarem. Ale i tak dziecko wybiera sobie jedną z tych setek zabawek, autek, lalek, zwierzątek, klocków... Najtrudniejsze do sprzątania są te plastikowe elemenciki. Przecież to jest antycypowany śmietnik. I zaraz myślę, czy ten bałagan niepotrzebnych rzeczy, naszych zabawek (dla dorosłych) nie jest śmietnikiem, w którym się bawimy? Od czasu do czasu jakieś nawałnice sprzątają te zabawki, unieszczęśliwiając posiadaczy prawdziwych skarbów, bo żywioł nie liczy się z sentymentami. Ale, czy jeszcze rozpoznajemy prawdziwość skarbów? Naszych?
© Bogusław Kierc