Byłem blisko dziewczynki i chłopczyka liczących ponad rok życia. Bliźniacze rodzeństwo, piastowane w czułej miłości i cierpliwości, okazuje sobie wzajem atawistyczną przemoc, tak samo, jak gesty czułości i pocieszenia. Kojarzą mi się z ptakami, u których widziałem podobne zachowania. Peszy mnie ta zakodowana przemoc. Dlaczego sprawianie przykrości „przeciwnikowi” wzmacnia samopoczucie. Niektórych. (Niektórych?). Czy pradawne „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe” jest jedynie zabytkiem językowym, nie liczącym się z atawizmem? Przecież pokonywanym przez to, co w Księdze Rodzaju zostało wyrażone zdaniem (w tłumaczeniu Pardes Lauder): „I stał się człowiek istotą mówiącą”. Istota mówiąca to ktoś, kto (nawet bezwiednie) ustanawia gramatykę relacji między sobą i drugim. Ale jak to „objawić” bliźniakom? Mówię o bliźniakach wszelkich wspólnot. Kochaj bliźniego... i tak dalej.
Niestety, to, co tu wygadałem, określano w czasie mojej młodości jako „pierdolenie w bambus”.
© Bogusław Kierc