Porządkując archiwalia, wśród nagromadzonych przez pół wieku szpargałów, świstków, notesików, brulionów i tym podobnej makulatury, natykam się niekiedy na zapiski dokumentujące nie tylko stan mojego ducha i umysłu, ale też ukazujące okoliczności, które ów stan wygenerowały. Czytam niektóre gryzmoły, pamiętając, skąd się wzięły i dlaczego.
Nie mam sentymentu dla ich autora, a poczucie wiążącej nas tożsamości często mnie konfuduje. Drę te papierki i wyrzucam. Ale co zrobić z zostawionymi w nich – jak utrzymywał Mickiewicz – cząstkami nieśmiertelnej duszy? Nawet jeśli tę cząstki są metaforyczne, to i tak w każdej jest cała i ta sama dusza. Kto chce, niech użyje kwantyfikatora kwantowego.
© Bogusław Kierc