Od dzieciństwa, kiedy już świadomie używałem świadomości, dorośli byli dla mnie dość głupimi. Dzisiaj, kiedy sam jestem starcem, a więc dorosłym nad dorosłymi, nie zmieniam tego „poglądu”. Sam siebie też nie wyłączam ze zbioru tego dziecięcego oskarżenia o głupiość. Co nie znaczy, że apoteozuję dziecięcą niewinność. Nie.
Moje przekonanie o głupocie dorosłych obejmuje spetryfikowaną rolę bycia „dorosłym”, podobną do roli bycia „mężczyzną”, „matką”, „polakiem”, patriotą”...
Głupotą jest dla mnie z jednej strony redukcja, z drugiej – redundancja emocjonalno-mentalnych treści tych powszechnych pojęć. Aprioryczność nie uwzględniająca bezpośredniego bycia siebie wobec ciebie.
© Bogusław Kierc