Przy drodze wytyczonej przez dęby siedzi dziewczynka około ośmioletnia i zachęca do kupowania kamieni. Są to otoczaki, które obmywa wodą z małego wiaderka i wycenia je na pięć złotych. Kilka metrów za nią są pola, gdzie te kamienie można bez trudu znaleźć.
Nie mam pięciu złotych, ale gdybym miał, pewnie kupiłbym sobie taki kamień, choć mogę podnieść taki sam (nie ten taki sam) tuż obok.
Cenność (drogocenność) kamieni sprzedawanych przez dziewczynkę jest jednak całkiem inna.
Wracam tą samą drogą. Nikt jeszcze nie kupił kamienia. Jest mi głupio, że sam nie kupiłem.
Coś tajemniczego stało się w tej wycenie. I w śpiewnym nawoływaniu dziewczynki, zachęcającym do kupowania. Wyjątkowość kamieni. Samotna jedyność dziewczynki przy drodze.
© Bogusław Kierc