Poczucie wygnania. Bycia wygnańcem. Nikt mnie nie wyganiał. Sam się wyganiam. Przyjmując oferty reżyserskie czy aktorskie w teatrach poza miejscem gniazdowym. Mieszkam wtedy w hotelach, bądź w tak zwanych pokojach gościnnych. Jestem wówczas jakoś oddalony nie tylko od osoby najbliższej, od domu, ale także od siebie, czyli od tego kogoś, kto mi wmawia, że jest mną. Żyję w tym czasie transgresyjnie. Wcielam się w rozmaite niesiebia, czuwając nad tym, co mnie uprawdopodobnia, jako tę właśnie osobę, chcącą się przydać tym, z którymi akurat jestem blisko. Z innymi wygnańcami?
© Bogusław Kierc