Nigdy dotąd nie ujawniło mi się to tak wyraziście. Te rozliczne feerie sylwestrowe są w gruncie rzeczy globalną stypą. Festiwalem zbiorowych samopocieszeń, komercyjnych oszustw, delirycznych iluzji.
Historycznie jest to przecież pamiątka wdzięczności ocalonych z zarazy.
Nie wiem, ilu z nas ma świadomość, że tak hucznie obchodzimy dzień śmierci papieża Sylwestra I.
Nie chciałbym psuć dobrej zabawy tym, dla których ten wieczór, noc i poranek są wyjątkowym czasem poczucia szczęścia, nadziei i miłości wszechogarniającej wszystko. Sam mogłem niegdyś zaliczać się do nich. Jestem po ich stronie. Choć wiem, co wiem.
© Bogusław Kierc