W ograniczeniu wolności, na jakie zostaliśmy skazani, albo – którego „dostępujemy” dzięki trosce rządzących nami beneficjentów „demokratycznej” władzy – paradoksalnie wyjawia się (może już zapomniana) okazja bycia wolnym „od”.
Między innymi od kłamliwego pierdolenia „zatroskanych” obrońców tyłków, które mogą być w okolicznościach zarazy pozbawione swoich „podściółek”.
Można się uwolnić od oglądania ich facjat i słuchania przerażających idiotyzmów i głupot, ale od skutków tego, co jest treścią tych wystąpień, chyba nie zdołamy się uniezależnić.
© Bogusław Kierc