Idiotyzm „witania się” łokciami. Kikuty, albo parodia pingwinów. Jakby nie wystarczyło spojrzeć na siebie wzajem życzliwymi oczami. Pewnie za trudne. U „zamaskowanych” właśnie oczy są teraz wyrazistsze. Kiedyś nazywano oczy zwierciadłami duszy. Wszak i dusza ma oczy, o czym wiemy choćby z lektury „Hamleta”. To, że jest nieśmiertelna, wydaje się nader wątłym argumentem wobec konkretu tysięcy trumien. A jednak, wtopieni w tę cząstkę życia, jaką jeszcze mamy, nie fundujmy sobie przedwczesnej DESKOTEKI, czyli tańca śmierci. Niech nam, póki to możliwe, rzeczywiście zadnieje „dzień dobry” i zdatne będą nasze oczy „do widzenia”.
© Bogusław Kierc