nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

WĘDROWNICZEK, Bezpańskie nazwy

2018-02-13 15:32

4.02.18 Łódź
Dzisiaj za oknem zero stopni, ale w dalszym ciągu utrzymuje się bezśnieżna zima (z małymi przerwami), więc z przyjemnością robimy sobie z Dorotą podmiejski niedzielny spacer – tradycyjnie do Lasu Łagiewnickiego. Wybieramy trochę inną trasę niż miesiąc temu, prowadzącą od parkingu przy ul. Wycieczkowej (zwanego potocznie „kaloryferem”) do kapliczek z cudownym źródełkiem – i z powrotem. Najpierw idziemy na wschód od ulicy, gdzie pewne ożywienie w lutowej kolorystyce czyni jasna grupa brzózek, a potem wybieramy czerwony szlak, by po jakimś czasie odbić do żółtego. Las w lutym jest ponury, na co składają się: szarobury dywan zeschniętych liści, bezlistne kikuty drzew, spośród których gdzieniegdzie wyglądają przerzedzone choinki, no i żadnych ptasich treli. Ludzi jest dziś dość mało, udaje nam się jednak spotkać po drodze dwóch sąsiadów.
Las Łagiewnicki leży w zachodniej części Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich, rozciągającego się pomiędzy Łodzią, Brzezinami i Strykowem, a charakteryzującego się występowaniem wielu form polodowcowych. Stąd też nieco pogórkowata trasa naszej wędrówki, co wraz ze świeżym, zimnym powietrzem pozostawia niezastąpiony efekt zdrowego zmęczenia. Dochodzimy do małej rzeczułki Łagiewniczanki, która płynie wzdłuż ul. Okólnej, skręcamy w lewo i zaraz wyłaniają się przed nami dwie stareńkie, drewniane kapliczki z barokowymi ołtarzami: jedna pod wezwaniem św. Antoniego, a druga – św. Rocha i św. Sebastiana. W tej pierwszej znajduje się mała ręczna pompa ze źródlaną wodą, którą wielu łodzian uważa za cudowną. Przechodzimy na drugą stronę ul. Wycieczkowej i dochodzimy do pediatrycznego oddziału szpitala chorób płuc, gdzie kiedyś było sanatorium. Za jakiś czas mijamy nowoczesny ośrodek rehabilitacji dzikich zwierząt. Widzimy tam zamknięte w klatce bociany, ale leczone tu są również wszelkie zwierzęta żyjące na wolności, jak np. koziołki, sarny, lisy czy puszczyki.
Nasza przeszło półtoragodzinna podróż dobiega końca. Zostawiamy za sobą nazwy osad bądź osiedli, których chyba już mało kto używa: Radiostacja (zagłuszano stamtąd Wolną Europę), Ogród Grossmana (to pamiątka po niezrealizowanym projekcie przekształcenia Łagiewnik w miasto-ogród), Skocznia (pagórek, z którego kiedyś skakali narciarze), Wanny (uroczysko), Opadówka (śródleśna łączka). Natomiast samą nazwę Łagiewniki nosi w Polsce kilkadziesiąt miejscowości lub dzielnic, a wywodzi się ona od łagiewnika, czyli wczesnośredniowiecznego rzemieślnika, który zajmował się wyrobem łagwi (łągwi). To naczynia z drewna lub skóry, służące do przechowywania i przenoszenia napojów, bo szkło było wtedy bardzo kosztowne. 5 listopada 1945 r. Łagiewniki włączono do Łodzi.

© Marek Czuku