Moja mama pyta: Belka, lubisz mnie chociaż trochę?
Ja odpowiadam: Może trochę tak.
Mama: To dobrze, bo gdybyś sądziła inaczej, to mogłabyś iść spać do hotelu.
Jak ja tej kobiecie zazdroszczę! Ona nie ma żadnych wątpliwości, że jest pierwszoplanową aktorką w spektaklu zwanym życie. Nie ma i domaga się jeszcze więcej. W efekcie i ciebie opuszczają wątpliwości- że jesteś nikim. Statystą.
Gwiazdy potrzebują akceptacji i kloszardów i królów. Moja matka niewątpliwie „jest” gwiazdą. Ojciec też taki był. Można było zwariować przy nich obojgu.
© Izabela Szolc