Nie wiem, jaki wiersz chciałabym zapisać. Od dawna nie piszę nic świeżego. Nie pytaj mnie, kiedy wyschnięte gardło trzeszczy. Wciąż leżę w łóżku, a myśli odbijają się od ścian snu. Z pewną dozą nieśmiałości prostuję stopy i zastanawiam się - zwlec się czy może jednak nie iść drogą dnia? Zostać poza zasięgiem światła w przedsionku, w ciemności lub w cieniu. Taka niepewność snuje się jeszcze przez kilka godzin. Później już nie widzę w tym nic złego. Przeliczam kamienie, jakieś sytuacje, blisko wody, moczę dłonie, przyglądam się małym ptaszkom. Bez ruchu.
© Małgorzata Południak