Głupio tak tu siedzieć w zakamarkach linii, kresek i kropek, kiedy poeci rozpisują się o tym, co zwykle. Jestem skłonna im uwierzyć, bez owijania w bawełnę, bułkę przez bibułkę. Nie wystarczy żegnać się z przekonaniem, bym poszła w ciemno za człowiekiem przejmująco opisującym renesansową lampę czy wylewającym gorycz na świat. Uczestniczę w świadomości, angażuję się w każdym śnie w jakieś wojny. Latam, ratuję ludzi. Podziwiam zieleń, symboliczne miasta, rozbudowane narracje. Nawet gdy się budzę, przyglądam się dłoniom. Ciągle te same.
© Małgorzata Południak