ZDZISŁAW. „Zdzisia zmarnili przy wyrębie / drzew w tajdze”. Pan Zdzisław „był prezesem sądu”. Gdzieś na Kresach Wschodnich.
Zmarnili nie tylko Zdzisia, deportowali także żonę jego młodszego brata Stanisława: „dziecko w pociągu / na Syberię urodziła i martwe / wyrzuciła przez dziurę w podłodze”. Zmarnili i zmarnowali. Zapamiętajmy to określenie.
Szkoda, że profesor Leszek Czuchajowski, skądinąd lwowianin, nie skupia się na konkretach (odczuwamy m.in. brak nazwisk), w poezji musimy trzymać się konkretów, polegać na szczegółach szczególastych, nie wystarczy operować imionami naszych sybiraków. Raz jeszcze wrócę do wierszy Czuchajowskiego, może coś pominąłem.
[18 VII 2023]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki