WELTSCHER HELENA. Tyle sobie obiecywałem po „Myślach i słowach”. Ale bez tekstów doktor Weltscher można się spokojnie obejść:
* * *
Gdy się zdarza, że dostaniesz w łeb,
To tylko nie padnij! Nie bądź kiep.
Poprzez rzeki, poprzez góry...
Pędź! – rozsuwaj zewsząd chmury,
Bo się zdarza, że dostaniesz w łeb,
Lecz tylko nie padnij – nie bądź k-i-e-p.
Przedkładam kolejną strofę. Niestety i tym razem chybioną, co mnie bardzo zasmuca: „Ból, gdy znienacka uderza, / To prosto do serca zmierza. / Zapominasz, gdzie rozum, gdzie serce bije?! / Wiesz, że człowiek się wśród okropnych mąk wije”.
Zauważmy, że „Myśli i słowa” to książka poetycka z 1939 roku. Prawdopodobnie ostatnia książka poetycka, którą wydrukowano w Przemyślu przed wybuchem II wojny światowej. I nic. Znowu nic. Znowu zaledwie konstatacja, dobrze skądinąd znana, że „człowiek się wśród okropnych mąk wije”.
Dr Helena Weltscher: „Myśli i słowa”. Drukarnia „Jedność”, Przemyśl 1939, s. 32
[14 VII 2011]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki