Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

PONIEWCZASIE. Stokłosa Jerzy

2018-05-13 14:45

STOKŁOSA JERZY (1926-2011). Moja rozpiska na dzień jutrzejszy. A raczej na dalekie pojutrze, na zaś. Chciałbym mianowicie udać się do Biblioteki Narodowej i posiedzieć nad publikacjami lwowianina Jerzego Stokłosy, o którym dowiaduję się nieco z kwartalnika „Nad Kamienną” (nr 3 z 2011 roku). Zatrzymały mnie lwowskie realia w prozie Stokłosy: „Przed domem, w którym mieszkałem we Lwowie na Tatarskiej, zajeżdżała chłopska furmanka, a ja ze swoim, jak mówiono, pinklem pakowałem się na słomę i – wio! Ciocia Jadzia z Mamą załatwiały miejsce, warunki i pobyt u znajomej rodziny na wsi. Była to Zatoka (taka nazwa) na skraju Lasów Janowskich, między Janowem a Gródkiem Jagiellońskim. Wieś była zamożna (sporo kolonistów niemieckich). Czułem się tam dobrze. Był mój rówieśnik – Zbyszek, dom duży, wygodny, a w sadzie sporo drzew owocowych”.

[17 II 2018]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki