KRAUSHAR ALEKSANDER (1843-1931). Najchętniej każdego poetę nazwałbym bujaczem. Większym lub mniejszym bujaczem. Wszyscy bowiem bujamy w obłokach. I ETD, i Alkar, autor „Opadających liści”:
Gdy szara życia zbliża się jesień
I brama śmierci już bliska,
Z dawnych zapałów, z dawnych uniesień –
Zostaje gruz... rumowiska...
Wyziera z wolna z obsłony marzeń
Rzeczywistości twarz blada...
Z bujnego wieńca złudzeń i wrażeń
Listek po listku opada...
Alkar, czyli Aleksander Kraushar, ojciec pisarki Zuzanny Rabskiej, o której również powinniśmy pamiętać. Nie zrażajmy się do jej warszawskich sonetów z 1916 roku. Nawet pierwszorzędny bujacz może się potknąć.
Bujacza znalazłem w „Dziennikach” Stefana Kisielewskiego („Czesio jest niegłupi, choć także fantasta i bujacz”), w lipcu i sierpniu siedziałem przeważnie nad Kisielem.
„Strofy Alkara”. Wydanie nowe, zupełne. Skład główny: Gebethner i Wolff, Kraków-Warszawa 1925, s. 242
[18 VIII 2016]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki