KONOPNICKI ADAM (1876-1955). Mamy tutaj trochę wierszy lamentacyjnych, w których poeta opłakał śmierć swoich dzieci (Adasia i Halinki Konopnickich), ale nie potrafię niczego dla siebie znaleźć. Nawet w „Samotnym”:
Wyschło me źródło, zostały kamienie,
głębia mu ziemi odmówiła wody...
O, jakżeż smutne te suche strumienie
i studni mojej wyschłe piasków chłody!
Uparłem się przy jednej strofie Konopnickiego, choć równie dobrze mógłbym z niej zrezygnować. To nie jest ów pamiętny Konopnicki z 1905 roku. Z buczackiej książki.
Adam Konopnicki: „Epitafium”. Księgarnia Polska, Katowice MCMXXV, s. 96
[XI 2014]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki