ETD. U jednego pisarza wypatrzę „dłubacza” i „zanudzacza” (Roman Bratny), u drugiego z kolei zachwyci mnie nadzwyczajny „prącioskurcz” (Waldemar Gaiński). Ciekawe, że Bratny nazywa dłubaczem polonistę. I to wnikliwego, wręcz „najwnikliwszego”.
Wydaje mi się, że takim pomniejszym dłubaczem musi być ETD, autor dyrdymałek, absolwent lubelskiej („maryjnej”) polonistyki, którą ukończył dzięki cierpliwości, pobłażliwości i wspaniałomyślności kilku profesorów, choć naraził się rektorowi Zdzisławowi Cackowskiemu. Ale milcz serce, nie rozdrapujmy tego, co zaprzeszłe. Przyznajmy zgodnie z prawdą, że nic nie wiedzieliśmy o prącioskurczu, nic a nic.
[9 IX 2019]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki