BERKOWICZ MARIAN (1935-2012). Niezmiernie podoba mi się skowronek w jednym wierszu Berkowicza („z dudnienia dawności / sfrunął skowronek/ tak głęboko samotny / celebruje poselstwo ziemi”). Gdzie indziej Berkowicz pozostaje równie interesujący: „co dzień / wokół mnie lewary ludzkich nowin / wznoszą mur lektury / bez ustanku wbijają zęby intelektu / we współgwiazdę”.
To były wyimki z poezji Mariana Berkowicza („wnikliwe oko / sforsowało rozumne miejsce / w aspekcie zmysłów”). Nie lubię otaczać się wyłącznie fragmentami, przeczytajmy więc „Przetarg”:
każdy z siebie
tuczy koszmar dezertera
takie monopróchno
przegryza główkę zapałki
niechcąco
Ździebko nabijam się z Berkowicza („zęby intelektu”), ale tylko ździebko. Przede mną lektura jego rzeszowskich książek, na pewno się poprawię.
Marian Berkowicz: „Ptaki lecą do łagodności”. Wydawnictwo „Sztafeta”, Stalowa Wola 1997, s. 84
[17 X 2016]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki