Niektórzy odwlekają to w nieskończoność, dzień i noc zawsze rozumni, zawsze w jawie, gdy nagle rzeczywistość ignorowana, lekceważona, śniona, możliwa do oglądania tylko w tajemnicy lewej strony, długo sobie odmawiana, odkładana, otwiera świat pełen ruchu, płaczu i śmiechu ludzi zrobionych ze świetlistych włókien.
Wielu niespodziewanie wtedy odlatuje, a przynajmniej unosi się w powietrze, wydaje mi się, że to raczej uniesienie, obrócone w dół i podciągane równocześnie w górę przez niewidzialną, żywą siłę, gdyż w nieznanym istnieniu panują inne prawa, świetność świata myśli bardzo się już wyczerpała: skocz, a na pewno pojawi się siatka zabezpieczająca, mówi jedna z kobiet moich snów.
© Marta Zelwan