Wyrzekł się kariery kupieckiej, porzucił bank ojca swego, wędrował, a kieszenie miał wypchane małymi, oprawnymi w jagnięcą skórę tomikami, które na poczet spadku zabrał z biblioteki swego wuja, tomikami pełnymi łacińskich dowcipów, sonetów Petrarki i oddawania za coś życia.
Gdy spotkał innego wędrowca, usiedli na zboczu góry, jedli czereśnie w słońcu, w czasach Kopernika i mówili sobie, że świat jest ogromny.
Za wsią są inne wsie, za Alpami jest Italia, dalej są Indie i obie Ameryki, a wszędzie doliny: wszystko to już jest, i oby Ten, który Jest, raczył poszerzyć ludzkie serca na miarę tego, co jest.
Pisała Marguerite Yourcenar.
© Marta Zelwan