Sen czy śnienie potrzebuje odnalezienia drogi do tego, co chce się wydarzyć.
Pustego dojścia.
Obserwowania, słuchania, odczuwania.
Wyprawy za morze, które wymyka się lądowi i zostawia nas przed pustym horyzontem.
Kobiety moich snów objeżdżają odległe krainy w poszukiwaniu miejsca dla arcymyśli nasyconej wilgocią śnienia bardziej niż wszystkie inne.
Wędrówki te są zakazane, świat zawsze zakazuje tego, czego nie może pojąć.
Kobiety ciągle jednak przekradają się na brzeg, cokolwiek dzieje się na terenach śnionych, chcą przy tym być, odnaleźć ślad, kroplę morza.
Wyłapywane są i zamykane w starych zamkach, klasztorach, domach dla obłąkanych, więzieniach o czerwonych murach.
Uważa się, że chronione są w ten sposób przed pewną ryzykowną wiedzą dotyczącą trwania świata, gdyż świat ma trwać.
Ma trwać, ma być, ma nie ruszać się z miejsca po to, aby ludzie mogli wpatrywać się w horyzont.
Sny reagują na to z wielką przytomnością.
© Marta Zelwan