nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

PISMO SZYBKIE, Realność psychiczna

2015-05-27 20:20

W maju, zimnym i deszczowym, piszę o glinie, deszczu i stwarzaniu. Wciąż notuję sny. Snom i wizjom można przypisać realność psychiczną o wartości mniej więcej takiej samej jak realność fizyczna, mówił Carl Gustav Jung. To zjawiska naturalne,  rzeczywistość wyrażana przez jakąś nieznaną istotę: mam więcej śmiałości, aby powoływać się na słowa Junga, od kiedy rok temu mi się przyśnił.

Ostatnio, we śnie bez obrazów, usłyszałam słowo alive, przetłumaczone wcześniej z rosyjskiego przez Oksanę  i przypomniał mi się film sprzed dwudziestu lat: „Alive, dramat w Andach”, oparty na rzeczywistych wydarzeniach. W wysokich górach rozbił się samolot. Leciała nim na mecz do Chile urugwajska drużyna rugby, część ludzi zginęła. Po dziewięciu dniach zaprzestano poszukiwań. Rozbitkowie podjęli decyzję, że pójdą w góry ku granicy chilijskiej, wspinaczka była trudna, prawie niemożliwa. Będą zjadać siebie. Od czasu do czasu ktoś zostanie zjedzony, aby inni mogli iść. Przeżyli. Myślę o nieprawdopodobnej sile życia, która pozwoliła im zrobić zamach na jedno z podstawowych ludzkich tabu i co było z tymi ludźmi potem. Film nie pokazywał.

Przypomina mi się też rozbitek opisany przez Márqueza, rozbitek, który przez dziesięć dni dryfował na tratwie bez jedzenia i picia, był okrzyczany bohaterem narodowym, całowany przez królowe piękności, obsypany złotem przez agencje reklamowe, a potem znienawidzony przez władze i zapomniany na zawsze. Marynarz ten, jeden z ośmiu, którzy wypadli za burtę z niszczyciela marynarki wojennej „Caldas”, też był postacią autentyczną.

© Marta Zelwan