Dawno temu były nieusłuchane ostrzeżenia, że Pergamonia się rozpada, że poza Pergamonią jest tylko ciemność, a światło nad ratuszem pochodzi od żarówki.
Oddział szturmowy spał i śnił, Jonatan i Angelika powędrowali na wyprawę sami, uzbrojeni w ozdobny pistolet maszynowy na kolorowe naboje i srebrną podkowę na szczęście.
Sto stron dalej, po wielu dręczących przygodach, podczas obiadu w ratuszu, usłyszeli delikatną muzykę drżenia łyżek z zupą podnoszonych do ust, goście szczękali zębami, był to sygnał do rozpoczęcia wojny pergamońskiej.
W straszliwych walkach na miny mordercze, bolesne i inne ucierpieli wszyscy, pochowali się w zaułkach i odtąd śmiech stał się zarazem płaczem.
© Marta Zelwan