Śmiech, który jest zarazem płaczem, zasnuwa wyrazy radości i smutku, i ewentualne opowieści, nikt nie słucha opowieści w takim stanie.
Cóż może być aż tak interesującego w pani życiu, żebym chciał tego słuchać, woła Jonatan.
To nie jest Armia Zbawienia.
Ewentualne opowieści są skracane do minimum, jedna zmienia się w kwiat o zielonych liściach i różowych płatkach, jest to róża o tak cienkiej łodydze, że w każdej chwili grozi jej załamanie.
I dzieje się to, że urzędnicy w białych koszulach wychodzą z ratusza, otaczają kwiat i oddają urynę, a potem dotykają go zapaloną głownią.
Żadna róża czegoś takiego nie przetrzyma.
© Marta Zelwan