„Pergamonia” wydaje się niemożliwa, ale „pisze się zawsze tylko tę niemożliwość”*), pisanie i czytanie musi przerastać możliwości, jest jak w tłumie, w popychaniu przez tłum, „tłumem są w tym przypadku niewidzialne słowa, które nas otaczają”**), wielka niewiadoma, zaczynamy od pierwszego z brzegu i przeprawiamy się dalej przez tłum scen pergamońskich w groteskowych dekoracjach, przechodzimy przez tereny zajęte przez figury, przez labirynt min, w coraz większej niepewności czekamy na coś, co miałoby w sobie więcej życia, czeka autor, czeka narrator, czekają postacie, decyduje o tym ktoś, kogo tu ciągle jeszcze brak, patrzę ze zdumieniem, jak to wszystko się rozwija, mówi burmistrz.
_____________________
*) Edmond Jabès – Z pustyni do Księgi
**) ibidem
© Marta Zelwan