Obiad w ratuszu można porównać do obłąkanej herbatki*), tym razem z przesuwaniem talerzy, a nie samych siebie.
Nastrój przypomina stypę, nie ma tu przychylnych gestów, niektórzy w ogóle nie panują nad gestami, ich ręce uderzają tak mocno, że na uderzonym ciele powstaje plama czerwona jak ognisty ptak.
O losach Pergamonii można wnioskować ze zjawiania się ptaków.
Panuje milczenie albo odzywki w stylu Kapelusznika, Alicja odgryza wtedy kawałek pomniejszającego grzyba i mówi: bądź co bądź, nigdy więcej już tam nie pójdę.**)
W Pergamonii taka decyzja jest nie do pomyślenia.
Przypadkowy ptak, przypadkowa kobieta w dość dużym kapeluszu, na coś się zanosi.
____________________
*) Lewis Carroll – Przygody Alicji w Krainie Czarów
**) ibidem
© Marta Zelwan